z podróży

SYMI - wyspa poławiaczy gąbek 

-Symi należy do mniejszych, ale bardzo ważnych wysp Dodekanezu. Jej bliskie położenie (ok. 10 km) w pobliżu Turcji sprawiło, że była długie lata pod protektoratem sułtana tureckiego, ale we względnej swobodzie, gdyż kunszt miejscowych rzemieślników specjalizujących się w budowie statków był niezwykle ceniony w całej wschodniej części Morza Śródziemnego. Drugie źródło zysku stanowił połów gąbek, które sprzedawano na całym Dodekanezie. Kolejnym czynnikiem przyciągającym na Symi pozostałych mieszkańców wysp są liczne klasztory i kościoły, w tym przede wszystkim wielki klasztor w miejscowości Panormitis na południowym cyplu wyspy pod wezwaniem archanioła Michała, patrona żeglarzy Dodekanezu. 

Rejs w jedną stronę z portu Mandraki na Rodos trwa ok. 2 godzin po czym wpływamy do głęboko wciętej zatoki Limani Simis z portem Symi  - Gialos. Już zbliżając się do wybrzeży widok wyspy robi ogromne wrażenie: zaciekawionym oczom ukazują się setki przepięknych kolorowych domów z neoklasycystycznymi fasadami i trójkątnymi frontonami, pochodzącymi w większości z XIX wieku, gęsto stłoczonych na zboczach gór schodzących wprost do morza. Poniżej wzdłuż nabrzeża biegnie szeroki bulwar, przy którym cumują liczne jachty, kutry rybackie i statki wycieczkowe. U wejścia do portu wznosi się strzelista wieża Zegarowa z 1800 r. Na przeciwległym wzgórzu, na południe od portu, znajduje się prehistoryczny kopiec, na którym stoi dziś kilka wiatraków. Można stamtąd dojść do Pontikokastro ("Mysi Zamek"), gdzie zachował się jeszcze kamienny krąg, pochodzący z czasów neolitycznych. W Dolnym Mieście z kolei przetrwały rezerwuary na wodę, pochodzące z czasów bizantyjskich.

Na tle zadziwiająco wysokich gór, jak na tej wielkości wysepkę, obraz wyspy wydaje sie prawie nierealny, urzeka swą bajkowością. Odnosi się wrażenie, że wszystkie budowle zostały wycięte z kolorowego kartonu i starannie poutykane w zagłębieniach zboczy. By zachować ten unikatowy styl urbanizacyjno-architektoniczny, władze wyspy nie wydają zezwoleń na budowę bez zapewnienia istniejącego stylu architektonicznego, a ewentualne modernizacje istniejących budynków muszą zachować taki sam układ. Stąd zapewne niezwykle wysokie ceny tamtejszych nieruchomości (powyżej 2 mln euro). 

Gialos turystyczne to dziś przede wszystkim bulwar nadmorski, wzdłuż którego zlokalizowane są tawerny (niestety, też drogie) i sklepiki z tradycyjnymi pamiątkami. Sporo straganów z gąbkami, które od wieków stanowią główny towar wywożony z Symi. Obecnie już niewiele z nich pochodzi z Morza Egejskiego, a ceny tez nie są niższe od tych w okolicach portu Mandraki na Rodos. Chcąc posmakować atmosfery tego miejsca lub lokalnej kuchni, najlepiej zagłębić się między domy położonego wyżej Chorio (miasta), gdzie restauracje są tańsze, lepsze i w większym wyborze. Ale tracimy wtedy urokliwy widok na morze...

Miejsc pozwalających na dłuższy pobyt na wyspie nie jest wiele, zapewne z powodu dość wysokich kosztów eksploatacji, ponieważ na Symi nie ma naturalnych źródeł wody, a mieszkańcy korzystają z deszczówki lub z wody dowożonej statkami z Rodos.
By dopełnić obraz wyspy trzeba udać na jej przeciwną stronę opływając niewielką wysepkę Sesklia, i omijając górzysty południowy cypel Troulos, gdzie między skalnymi ostrogami wpływa się do zupełnie odmiennego portu Panormitis, zadziwiającego swoim spokojem i jakby naturalnym dostojeństwem. Wzdłuż nabrzeża usytuowane są biało-pomarańczowe zabudowania klasztoru św. Michała Archanioła (Taksiarchis Michail Panormitis), nad którymi góruje strzelista wieża z dzwonnicą. To prawdziwa perła Symi.

Historia mówi, że pierwszy kościół stanął w tym miejscu ok. 450 r. na gruzach greckiej świątyni Apollina, natomiast obecny klasztor pochodzi z XVIII wieku, w którym na stałe mieszka ok. 30 mnichów. Wewnętrzny dziedziniec posiada mozaikę ułożoną z wygładzonych przez morze białych i czarnych kamyków nazywanych chochlaki. Pod arkadami znajduje się wejście do dwuczęściowego muzeum. W tym swego rodzaju panoptikum obejrzeć można zarówno eksponaty związane z morzem i podróżami morskimi (od modeli i części statków po obiekty przywożone z dalekich krajów, takich jak rzeźby z kości słoniowej), jak i okazy przyrodnicze, a także elementy wyposażenia domów, sprzęt do produkcji wina czy zbiory etnograficzne.

Turyści, którzy zostali oczarowani urokami Panormitis mogą spróbować zanocować w zabudowaniach klasztornych (500 miejsc), gdzie, z wyjątkiem szczytu sezonu letniego, da się wynająć celę "co łaska" (ca. kilkanaście euro).

powrót

Galeria

2016
 

Symi - port Gialos






 


2016
 

 Ulice Chorio  i klasztor Panormitis







.